czwartek, 15 grudnia 2016

Współpraca z władzami Spółdzielni Służewiec w sprawie bazarku na Gotarda

Współpracy nie ma – zarząd Spółdzielni nie traktuje mieszkańców jako partnerów do rozmów. 

Prezes Spółdzielni nie chce z nami (mieszkańcami) rozmawiać ani udzielać jakichkolwiek konkretnych informacji o planach  dotyczących działki. Jedynym sposobem komunikacji, wybranym przez władze Spółdzielni, są pisma, często atakujące mieszkańców sprzeciwiających się likwidacji bazarku i przypisujące im intencje i działania niezgodne z prawdą.

Mimo, że w pismach do urzędów plany Spółdzielni już dawno zostały wskazane, w pismach do Rady Osiedla ciągle pojawia się informacja, że „za wcześnie jeszcze na informowanie o planach”. Tak się zastanawiamy, czy odpowiedni czas nadejdzie wraz z wbiciem łopaty w ziemię, kiedy już nie będzie o czym rozmawiać?

Działania Rady Osiedla (RO), kupców i mieszkańców zarząd S.M. Służewiec traktuje jako agresję, niepotrzebną uciążliwość, niepozwalającą w spokoju opracowywać planu nowej inwestycji i likwidacji bazarku. Rada Osiedla zaprosiła na wspólne spotkanie panią prezes i kupców z bazarku. Mimo obietnic, nikt ze spółdzielni nie przyszedł. Pani prezes była również zaproszona przez radnych na posiedzenie komisji przez. Na jedną komisję nie przybyła - przysłała pismo, na drugiej pojawiła się razem ze swoją zastępczynią oraz prawnikiem.  Z dyskusji, jaka miała miejsce na posiedzeniu tej komisji jasno wynika, że nie ma żadnej woli ze strony Spółdzielni potraktowania RO i mieszkańców (w tym swoich członków) jako partnerów do rozmowy. Ustalono, że ewentualne rozmowy będą prowadzone tylko z kupcami.

Teren, który Spółdzielnia dostała w użytkowanie w 1983r., z przeznaczeniem na budowę pawilonu handlowo – usługowego i targowiska, władze Spółdzielni próbują przedstawiać jako „prywatny majątek spółdzielców” mimo, że wiedzą, że właścicielem terenu pozostaje Skarb Państwa. 
Oczywiście często wspominają o zrozumieniu problemu i współpracy z władzami dzielnicy w znalezieniu nowego miejsca dla bazarku. Jednak podobnie jak Zarząd Dzielnicy wiedzą, że w bliższej (ale i dalszej) okolicy nie ma miejsca na zbudowanie bazarku - ani wygodnego, ani niewygodnego; piszemy o tym w poprzednim poście. Ponadto, nie dopuszcza tego plan zagospodarowania, którego ustaleniami tak często podpiera się pani prezes.

Głosy, że likwidacja bazarku będzie utrudnieniem dla wszystkich, ale szczególnie dla ludzi starszych; że to również likwidacja kilkuset miejsc pracy i źródła utrzymania dla całych rodzin, w ogóle nie są słyszane. Co ciekawe, jako argument za likwidacją bazarku, władze Spółdzielni przedstawiają zły stan bazarku, troszcząc się o warunki pracy kupców. Za to nie wspominają, że przez lata w znacznej części to one (władze) odpowiadały za nieprzeprowadzanie remontów, modernizacji i poprawy stanu technicznego terenu i pawilonu. 
Szczytem manipulacji jest stwierdzenie, że przez osoby protestujące przeciwko likwidacji bazarku  jest "wymuszana bezczynność Zarządu Spółdzielni w kwestii poprawy zagospodarowania działki; w przypadku uległości wobec żądań tych osób, doprowadziłaby do braku możliwości handlu na tym terenie". O stanowisku osób protestujących i Rady Osiedla Służewiec Południowy napiszemy w następnym poście.

Dodatkowo - władze Spółdzielni wprowadzają mieszkańców w błąd informując, że inwestycja, czyli budowa apartamentowca "cieszy się zainteresowaniem władz m.st. Warszawy i jest wpisana na listę Centrów Lokalnych" - wklejamy niżej krótką opinię w tej sprawie (5)
Pani prezes twierdzi, że to członkowie Spółdzielni nakazali jej na Walnym Zgromadzeniu racjonalne zagospodarowanie terenu bazarku – czyli według jej opinii likwidację bazarku i budowę apartamentowca. 
Być może zysk finansowy będzie większy (nikt nie widział wyliczeń, zwłaszcza że tylko część tej inwestycji będzie należała do Spółdzielni !), ale ewentualnie tylko dla członków Spółdzielni.
Zysk dla kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców Służewca – żaden. Utrudnienia - olbrzymie. Koszty społeczne - nie do obliczenia.
Utrata świetnego, jedynego na Służewcu miejsca na potencjalne Centrum Lokalne – nieodwracalna.